fbpx

Wyścigi konne White Turf w Sankt Moritz – fotogaleria poniżej

 Wielu czeka na ten dzień przez cały rok. Wielu dla tego dnia specjalnie co roku przyjeżdża do St. Moritz. Wyścigi konne White Turf. Odbywają się na zamarzniętym jeziorze już od ponad stu lat! Tylko przez 3 niedziele lutego. I tak co roku. Niezwykle widowiskowa impreza towarzyska. Dominują futra (raczej prawdziwe niż sztuczne), szampan, piękni ludzie i oczywiście konie. W dniu, w którym udaliśmy się na zawody, gonitw było 6 w różnych kategoriach, w tym skikjoring – wyścigi koni ciągnących narciarzy. Była też kategoria koników pony – jechała młodzież. Wyścigi nie tylko pięknie wyglądały, ale też były dość emocjonujące. Widownia była bardzo zaangażowana. Skandowała, oklaskiwała i dopingowała swoich faworytów. A wszystko to w otoczeniu pięknych gór i  na wysokości 1800 m, na samym środku zamarzniętego jeziora.

White Turf uznawane jest za jedno z najważniejszych szwajcarskich wydarzeń jeździeckich. Najdłuższym dystansem, na którym odbyła się gonitwa było 1800 m, a dla zawodów w skikjoring 2500 m. Bardzo widowiskowe. My kupiliśmy najtańsze stojące bilety na to wydarzenie po 25,90 CHF i okazało się być to dla nas najlepsze rozwiązanie. Nie dość, że dzieci nie usiedziałyby tyle czasu w jednym miejscu, to również miejsca stojące dają możliwość bycia bliżej toru i lepsza widoczność dla zdjęć.

Na miejscu były też duże namioty, w których można było się rozgrzać, najeść i napić, a także wykupić zakłady. Poza wyścigami konnymi, bardzo interesujące było podpatrywanie dolce vita na bogato. Największym zaskoczeniem dla mnie była ilość futer i raczej prawdziwych niż sztucznych. Przeglądam wiele magazynów i wszędzie piszą, że czas naturalnych futer się skończył. Tutaj wyglądało na to, że nadal (a może na nowo?) są one symbolem luksusu i wyznacznikiem statusu społecznego. A co jeszcze? Marka samochodów😊 Nie BMW, nie Audi, a na ulicach St. Moritz królowały Mercedesy. Ot, taka nasz podróżnicza ciekawostka. Poza tym buty – albo moonboot albo całe futrzaste, jedne i drugie tak wielkie, że do bobsleja nie wejdą😊

Strona White Turf, na które znajdziecie informacje o wyścigach i biletach znajduje się tutaj: https://www.whiteturf.ch/en/

 

A co jeszcze warto zobaczyć w Sankt Moritz?

Lista atrakcji jest dość spora, więc po kolei:

Express Bernina

My przyjechaliśmy do Sankt Moritz pociągiem z włoskiej miejscowości Tirano. Dostaliśmy się do niej samochodem z Livigno, gdzie przebywaliśmy na wyjeździe narciarskim, o czym można przeczytać tutaj. Mieliśmy wykupione bilety na Express Bernina, pociąg z wielkimi panoramicznymi oknami do St. Moritz w Szwajcarii. Z powodu opadów śniegu i lawin, spóźniliśmy się jednak na Express Bernina i musieliśmy się zadowolić „zwykłym” pociągiem na tej samej trasie, co Express Bernina. Różnica była w cenie biletu (tańszy niż Express Bernina) i braku wielkich panoramicznych okien (plusem zwykłych okien jest to, że można je uchylić i zdjęcie jest lepsze niż przez okno). To była cudowna jazda przez Przełęcz Berneńską! Piękne widoki, wijące się tory na wysokościach i niebywałe ilości śniegu towarzyszyły nam przez całą drogę. Pokonaliśmy Przełęcz Bernina i dotarliśmy do szwajcarskiego St. Moritz, przejeżdżając po drodze przez spiralny wiadukt Brusio, który umożliwia pokonanie dużej różnicy wysokości przy nachyleniu wynoszącym jedynie 70 promili. Express Bernina można też pojechać dalej za ST.Moritz, aż do miejscowości Chur.

Trasa Bernina Express prowadząca przez drugą pod względem wysokości w Europie kolejową przełęcz Bernina (2253 m n.p.m.p) uznawana jest za arcydzieło inżynierii i została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO

Z Sankt Moritz odchodzi też inny słynny pociąg Glacier Express do szwajcarskiego Zermattu i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to w przyszłym roku myślę, że się wybierzemy w kolejna podróż.

Bilety na Express Bernina można kupić tutaj: https://www.rhb.ch/pl/tickets-travelcards/buying-tickets

 

Tor bobslejowy w Sankt Moritz – Olymbia Bob Run

To jedyny na świecie naturalny tor bobslejowy w St. Moritz. który od ponad stu lat, rok w rok budowany jest przez kilkunastu ludzi. Ponad 10 tysięcy metrów sześciennych śniegu, co roku formowanych jest w największą rzeźbę świata! Tor zaczyna się w St. Moritz i kończy 1722 metry dalej w Celerinie. Dwukrotnie odbyły się tutaj zawody olimpijskie. Prędkość do osiągnięcia to 135 km/h dla najlepszych, a dla zwykłych śmiertelników pozostaje i tak ponad 100 km/h! Przeciążenia? Tak są, Tomek sprawdził osobiście! Z przodu kierowca, z tyłu hamulcowy, a pośrodku nasz odważny przedstawiciel😊 Tata! Było skandowanie, były zapowiedzi naszego reprezentanta przez megafon i było nazwisko na tablicy chwały. Było też to co kochamy w takich chwilach najbardziej – emocje!!!

Mała wskazówka: nie jest to tania atrakcja, ale dla tych co zawsze o tym marzyli, na pewno warto! Bilety trzeba kupić z dużym wyprzedzeniem.

https://www.stmoritz.com/en/olympia-bob-run/

 

Muzeum Segantiniego

To bardzo niewielkie muzeum, mieści prace tego artysty, który żył i tworzył właśnie tutaj pośród Alp. I takie jest jego malarstwo, bardzo tradycyjne, odzwierciedlające życie wokół. Zwieńczeniem zgromadzonych dzieł jest tryptyk o bardzo wymownym tytule   „Być . Zostać. Przeminąć”. Muzeum jest malutkie, ale będąc w St. Moritz warto przy tej okazji je odwiedzić, choć nie wpuszczają z aparatem. Zdjęcia można robić tylko telefonem komórkowym.

Tuż po mojej wizycie, muzeum zostało zamknięte w celu przeprowadzenia prac renowacyjnych i zostanie otwarte ponownie pod koniec grudnia 2019 roku, a w tym czasie prace będą umieszczone gdzie indziej.

https://www.segantini-museum.ch/en.html

Torcik orzechowy – Engadin walnut tart

Wszędzie piszą, że trzeba spróbować więc też spróbowaliśmy😊 Był smaczny. Polecam kawiarnię/cukiernię Hanselmann w centrum miasta.

http://www.hanselmann.ch/

Fondue

Być w Szwajcarii i nie spróbować fondue, to może być co najmniej wykroczenie, jeśli nie przestępstwo😊 Dobre fondue z prawdziwego szwajcarskiego sera (z bekonem i awokado) zjedliśmy w restauracji La Stalla. Trzeba na wieczór rezerwować stolik, bo może nie być miejsca.

lastalla-stmoritz.ch

Krzywa Wieża w Sankt Moritz – the Leaning Tower

Krzywa wieża w Sankt Moritz znajduje się w centrum i stanowi część dawnego kościoła Św. Maurycego, datowanego jeszcze na XV wiek. To symbol St. Moritz i chociaż jest bardziej krzywa niż ta w Pizie, to pozostaje mniej znaną atrakcją.

Bar z największym na świecie wyborem whisky – the Devil’s Place

Znajduje się w hotelu Waldhaus am See, nad samym jeziorem. Kilka sal, w których można spróbować tego trunku, a jest z czego wybierać! Ponad 2500 rodzajów whisky i whiskey, już dwukrotnie zapewniło temu miejscu wpis do Księgi Rekordów Guinessa.

Muzeum w Susch

Nie jest to w St. Moritz, ale 40 km od miasta. Muzeum zostało otwarte przez Panią Grażynę Kulczyk i jeśli tylko macie czas, to jest to pozycja obowiązkowa do zobaczenia. O naszej wizycie w Muzeum w Susch możecie przeczytać tutaj.

Co jeszcze warto zobaczyć w St. Moritz?

Wyżej opisałam to, czego sami doświadczyliśmy, ale to nie wyczerpuje listy tego, co w St. Moritz można zobaczyć. My byliśmy dwa pełne dni i więcej już nie zdążyliśmy. A warto jeszcze wjechać kolejką na Muottas Muragl skąd z wysokości blisko 2500 m n.p.m., roztacza się ponoć piękny widok na Dolinę Engadine. Jeszcze wyżej znajduje się Piz Noir, na który też warto wjechać kolejką by popatrzeć na miasto z góry. Wokół St. Moritz są też świetne ośrodki narciarskie. Corviglia, Corvatsch, Diavolezza i Zuoz to cztery główne trasy narciarskie wokół St. Moritz.

 

 

Gdzie spać w St. Moritz.

Hoteli nie brakuje, z kultowym Kulm Hotel na czele (wielu znanych się w nim zatrzymuje). Ceny dobrego hotelu będą raczej wyższe niż niższe, a jeśli podróżujecie z dziećmi, to budżet może tego nie wytrzymać😊 Noclegu najlepiej poszukać na booking.com i dopasować do własnych możliwości.

My zatrzymaliśmy się w hotelu Randolins Familienresort, który może nie w samym centrum, ale dysponował pokojami z oddzielną sypialnią dla dzieci i pokojem zabaw, w miarę normalnej cenie.

https://www.randolins-familienresort.ch/

A może ktoś z Was ma jakieś ulubione miejscówki w St. Moritz?

Jeśli chcecie poczytać o nartach w Livigno, to wpis znajdziecie tutaj.

Maria Pertek: Z wykształcenia i doświadczenia zawodowego prawniczka; podróżuje od osiemnastego roku życia, a od kilku lat z dziećmi. Miłośniczka wypraw w nieznane, Laponii i kontaktu z naturą. Od niedawna blogerka.