fbpx

Zdrowa zupa od Ani

To było chyba nieco ponad rok temu, gdy gdzieś na Facebooku mignął mi post kobiety, o tym, że otworzyła firmę, która zajmuje się produkcją zdrowych zup. Załączona była fotografia z której czarne oczy wpatrywały się we mnie z takim przejęciem, że przeczytałam cały tekst od początku do końca. O wszystkich inspiracjach oraz olbrzymiej determinacji w dążeniu do tego, by założyć firmę produkującą zupy, bez glutenu, bez polepszaczy  bez sztuczności a jak z mięsem to bez antybiotyków. Kocham takie historie, gdy ktoś od pomysłu przechodzi do realizacji i pomimo trudów udaje mu się zrealizować własne marzenie. Marzą miliony, decydują się tysiące, odnoszą sukces już mniej liczni.

I tak poznałam Anię Stoitsi- Nieprzecką i jej projekt zdrowazupa.pl, gdzie miałam tą smaczną przyjemność zamówić zupy (i nadal to robię). Potem zobaczyłam, że Ania czyta mojego bloga, czasem nawet dawała na nim jakiś znak swej obecności😊. Dla Niej zupa to podstawa dobrego żywienia, sama swojego czasu odstawiła cukier, gluten i laktozę, a że nie miała czasu codziennie gotować kilku różnych zup, wpadła na pomysł założenia własnej firmy, w której takie zupy będzie w stanie robić dla innych zapracowanych osób! I tak powstała zdrowazupa.pl.

Kilka dni temu znowu mignął mi apel Ani na Facebooku, w którym pisała o szykowaniu zdrowych posiłków dla zapracowanych pracowników szpitali i wiozła m.in. swoje zupy dla tych z nich, których praca w tej chwili wykonywana jest nawet w trybie 36-godzinnych dyżurów. Pomogła pracownikom szpitala przy Koszarowej we Wrocławiu, pracownikom i pacjentom Przylądka Nadziei oraz Schroniska Brata Św. Alberta, gdzie pensjonariusze przechodzą kwarantannę. Ania wcale nie chce bym o tym pisała, sama mówi, że pracuje na punkty „gdzieś tam na górze”, ale ja myślę, że warto pisać, chwalić i pokazywać, że są jeszcze ludzie, którzy pomimo własnych kłopotów, pracy i innych obowiązków, jeszcze potrafią się dzielić, tym co sami mają.

A wczoraj przyszedł od Ani email, po którym postanowiłam, że Wam o Niej napiszę. Może ktoś z Was też jest zapracowany, zmęczony, może ciężko mu pogodzić pracę, nauczanie dzieci i gotowanie i będzie chciał wspomóc Anię kupując jej pyszne zdrowe zupy? Ja Was zachęcam do wspomożenia naszych polskich  rodzimych biznesów, może macie potrzebę kupienia w tym czasie gotowych i zdrowych posiłków? Zaglądnijcie w takim razie na www.zdrowazupa.pl , we Wrocławiu zupy dowożą, a poza Wrocław wysyłają w świat.

A tutaj znajdziecie list od Ani, który sprowokował mnie do napisania tego postu:

Kochani Klienci!

Postanowiłam napisać do Was w tej trudnej sytuacji, żeby pocieszyć Was choć trochę, pocieszyć siebie i moich współpracowników, jeśli ktoś z Was zechce odpisać. Poczytajcie, bo to kawałek naszej historii, czy będzie ona nadal trwała, tego nie wiem. Chcę jednak napisać, że cokolwiek by się działo nie jesteście sami, myślimy o Was, wysyłamy życzenia zdrowia i powodzenia!

Nasza mała firma została założona z pomocą mojej rodziny i przyjaciół w odpowiedzi na problem czyli brak gotowego, wartościowego jedzenia bez alergenów (konkretnie zup), które w wielu tradycyjnych podejściach medycznych uważane są za lekarstwo. Pracowałam jako specjalista medycyny chińskiej i zupy pomogły czuć się dobrze, wyzdrowieć i schudnąć wielu osobom. Niestety większość nie miała czasu gotować, a już na pewno nie 5 zup dziennie 🙂 i zgłaszały to jako wyzwanie.

Od 15 miesięcy udoskonalamy nasze zupy, dbając o czystość, o składniki, o zadowolenie współpracowników, bo szczęśliwa osoba gotuje lepsze jedzenie :), a nade wszystko o to, żeby każdy nasz klient (każdy, nieważne czy znajomy, czy z daleka, czy z Polski czy z Niemiec) był szczęśliwy i zadowolony jedząc nasze produkty. Chcieliśmy dawać zdrowie, dawać pełny brzuch pomimo natłoku zajęć i pośpiechu jaki odczuwacie Państwo w codziennym życiu.

Każdą dobrą opinię powiedzianą przez telefon, czy wpisaną w internecie, przekazywaliśmy sobie z radością. Bywało, że skakaliśmy, a ja – co mogę wprost przyznać – płakałam ze szczęścia. Szczególnie kiedy pierwsze osoby zaczęły wracać po kolejne zakupy, wtedy wiedziałam, że warto było i mrzonka staje się prawdą. Tak bardzo, bardzo nam zależało i nic się w tym względzie nie zmienia.

Nasze marzenia przekuliśmy w cele i te nami kierują. Do połowy marca szło nam coraz lepiej, firma mozolnie wspinała się i znajdowała swoje stałe miejsce w umysłach i sercach wielu osób. Udało nam się gościć w wielu domach, w radio, w telewizji. Zupy jadły znane osoby i opowiadały o tym, zawsze szczerze i bardzo pochlebnie! Marka stawała się rozpoznawalna.

Cztery miesiące temu zmieniliśmy kuchnię na większą, cóż to był za stres i wysiłek. Nie dojechały sprzęty, nie mogliśmy gotować, zamówienia spływały, a my wszyscy pracowaliśmy od rana do nocy. Dosłownie 18 godzin, dzień w dzień. To był bardzo trudny czas, grudzień, święta.Klienci czekali dłużej niż zwykle, niektórym było przykro, a my nie ustawaliśmy w działaniach. Taborety do gotowania dojechały tydzień po czasie, gotowaliśmy od rana do nocy. Udało się dzięki poświęceniu wszystkich zaangażowanych w projekt Zdrowa Zupa, wyszliśmy na prostą.

Urosnęliśmy dzięki lojalności naszych stałych klientów, dzięki napływającym nowym kupującym. Na początku marca do zespołu dołączyły trzy nowe osoby. Do magazynu, żeby wspierać Bartka dołączył Jacek, który nie mógł znaleźć pracy przez 3 lata z powodu swojego wieku. Teraz wszyscy się dziwimy, bo ma energii więcej niż osoby młodsze od niego o 40 lat. Do Sylwii i Magdy w kuchni dołączyły  dwie przesympatyczne kucharki Julka i Sabinka. Wszystkie nowe osoby są u nas na okres próbny.

Widzę, że dobrze im z nami, ale już od tego tygodnia nie mam dla nich pracy. I to mnie smuci i niepokoi. Mam wielkie oparcie w wszystkich członkach rodziny, którzy budują firmę ze mną, a nas wszystkich wspiera niezmordowana Iwonka – to  z nią rozmawiacie przez telefon kiedy chcecie coś załatwić, to ona dba o obsługę, ochrzania chłopaków w magazynie. Iwona nasz dobry duch.

Tak dla Was jak i dla nas nadszedł czas pandemii, odczuwamy ją boleśnie, jak większość osób i firm, ale wciąż odczuwamy wdzięczność, bo nikt z naszego zespołu i rodziny nie zachorował. Niestety zamówienia spadły o 60-70 %, a od kilku dni są praktycznie zerowe.

Mój przyjaciel zapytał mnie tydzień temu: jak mogę Ci pomóc żebyś mogła utrzymać firmę i pracowników, ile pieniędzy potrzebujesz? Odpowiedziałam tak jak czuję: Stefek nie potrzeba mi pieniędzy, potrzeba mi zamówień.

Piszę nie prosząc o wiele, piszę prosząc o jedno: nie zapominajcie o nas. Tak po prostu. Proszę w imieniu wielu właścicieli firm. Dopóki wszyscy jesteśmy to nie zapominajcie o Waszych ulubionych miejscach, fryzjerach, sklepikach, knajpkach.Zostańcie w domu, ale pomóżcie im kupując usługi i ich produkty. Ja sama zapłaciłam ostatnio za masaż dla córki, choć nikt z nas nie wie kiedy się na niego wybierze. Zamówiłam kwiaty w pobliskiej kwiaciarni, kupiłam kurs znajomej i będę tak robić dopóki starczy mi środków. Wiem, że osób w sytuacji takiej jak nasza jest wiele. Ja zrobię wszystko żeby nie stracić naszych współpracowników, a dłużej zatrudnionym wypłacić pełne pensje. My zatrudniamy na umowę o pracę, na pełen etat, nie uchylamy się. W obecnej sytuacji takie wyzwanie może napawać lękiem.

Jeśli zgodzicie się o nas pamiętać to po pierwsze bardzo proszę polecajcie nas. Jeśli tylko wierzycie w nas i nasze produkty, smakują Wam i je lubicie, opowiedzcie o tym innym osobom. Po drugie: kupujcie choć trochę, jeśli tylko możecie, bo wiem jak bywa ciężko, nie każdy może, większość gotuje w domu i ja to bardzo rozumiem, dlatego proszę tylko te osoby z Was, które chcą i mogą kupić nasze zupy.

Mówi się, że firma jest tak mocna jak jej lider i jak największy kryzys, który przetrwa. Ufam, że nie tylko przetrwamy, ale urośniemy. Ufam, że nadal będę mogła służyć klientom dostarczając najlepsze posiłki w przyzwoitych cenach. Ufam, że będę nadal mogła służyć moim współpracownikom dając im szansę na pracę aż do emerytury, za godziwe pieniądze.

Dziękuję, że doczytaliście aż tutaj, jeśli chcą Państwo napisać choć kilka słów, będzie nam niezwykle miło. Przygotowujemy dla Was gotową zupę podnoszącą odporność, a także nowe sosy wegańskie do makaronów i ryżu. Bądźmy dobrej myśli, to tylko i aż lekcja.

Anna Stoitsi- Nieprzecka

Wrocław 30 marca 2020

P.S. Dołączam przepis na zupę wzmacniającą odporność. Uwaga nie mogą jej jeść osoby, które mają dużo wewnętrznego gorąca, czują to pod postacią uderzeń, zgagi, wysokiego ciśnienia. Dla reszty taka zupa to prawdziwy lek. Może zechcecie wypróbować. 🙂

Pamiętajcie!

Układ odpornościowy osłabia wiele czynników, m.in. długo trwające napięcie emocjonalne, przetworzona żywność, zanieczyszczenie organizmu, nałogi. Każde działanie zmierzające ku większe wolności w sferze emocjonalnej, zmianie diety na bardziej organiczną i oczyszczania organizmu korzystnie wpływają na układ immunologiczny.

Ważne jest zatem jedzenie, picie (najlepiej ziołowe herbatki i przegotowana woda), głęboki oddech i dobry sen, a także uwalnianie emocji i świadoma obecność z nimi zamiast tłumienia ich. Zupa z dyni mocno przyprawiona

Składniki: 50 dag miąższu z dyni, 1/2 selera, 4 łyżki ryżu, 1 marchew, 1 pietruszka, 1 mały por, 1 czerwona papryka, 1 papryczka chili, kawałek świeżego imbiru, 2-3 łyżki przecieru pomidorowego (do smaku), 4 łyżki oliwy, sól, 5 ziarenek pieprzu, 3-4 ziarenka ziela angielskiego, 2 ząbki czosnku, 2-3 listki laurowe, 1 łyżeczka słodkiej mielonej papryki, 2-3 goździki

Zetrzeć na tarce 1/3 miąższu obranej dyni, pozostałą część pokroić w kostkę o wielkości 1 cm. Pokroić w paseczki oczyszczony por i paprykę. Seler, marchew oraz pietruszkę obrać i też pokroić w paseczki. Imbir cienko obrać i zetrzeć na tarce, papryczkę chili oczyścić i posiekać razem z 2 obranymi ząbkami czosnku. W dużym rondlu rozgrzać oliwę, włożyć imbir oraz chili z czosnkiem i mieszając, smażyć 2 minuty. Dodać por, paprykę oraz przygotowane pozostałe warzywa. Mieszając, smażyć 3 minuty. Następnie włożyć utartą oraz pokrojoną w kostkę dynię i opłukany ryż. Wlać 2 litry wrzątku i dodać przyprawy: listki laurowe, goździki, pieprz, ziele angielskie, słodką paprykę. Dodać szczyptę soli i zagotować. Zmniejszyć ogień, przykryć i gotować mniej więcej 30 minut. Doprawić do smaku przecierem pomidorowym, solą i mieloną papryką.

Chili, imbir, papryka nie tylko nadają zupie zdecydowany smak, ale też rozgrzewają i zapobiegają przeziębieniom.

Na zdjęciu Ania Stoitsi- Nieprzecka ze swoja rodziną.

 

Maria Pertek: Z wykształcenia i doświadczenia zawodowego prawniczka; podróżuje od osiemnastego roku życia, a od kilku lat z dziećmi. Miłośniczka wypraw w nieznane, Laponii i kontaktu z naturą. Od niedawna blogerka.