fbpx

Spacer na górę Witosza i do ruin zameczku księcia Henryka w Staniszowie

To kolejna atrakcja w niedalekiej odległości od Wrocławia, początek wycieczki jest bowiem w pięknym Staniszowie niedaleko Jeleniej Góry. Ja miałam tą przyjemność, że wybrałam się na spacer z @Sudecka Kraina (nie wiem, czy pamiętacie, ale rok temu weszłam z nimi nocą na Sokolik). Tym razem Sudecka Kraina z niezwykle utalentowanym przewodnikiem sudeckim Jaro Szczyżowskim, zaplanowała nocne wejście z lampami naftowymi na Górę Witosza, z której wierzcie – ale najlepiej sprawdźcie sami – roztacza się niezapomniany widok na Karkonosze (przejeżdżałam przez Staniszów setki razy i nie wiedziałam, że kryje taką perełkę!), a następnie po degustacji likieru karkonoskiego i opowieściach Jarka o ziołach, laborantach (laborantami zwano w Karkonoszach ludzi, których praca związana była z produkcją najrozmaitszych medykamentów, którzy zajmowali się zbieraniem najrozmaitszych ziół, w tym do produkcji likieru) o których Jarek mógłby opowiadać godzinami, nawet na mrozie (na szczęście likier karkonoski rozgrzewa nadzwyczajnie) udaliśmy się na położoną w niedalekiej stosunkowo odległości, Górę Grodna z ruinami zameczku. Wszędzie było biało, gdyż tej nocy nie brakowało  śniegu, który przykrywał i drogę i drzewa wokół, rozświetlając pięknie noc, do tego jeszcze w świetle lamp naftowy iskrzył się pod stopami dodając prawdziwej magii górom, przykrytym śnieżnym puchem.

Góra Witosza

Góra Witosza to część Wzgórz Łomnickich i wejście na nią rozpoczynamy w Staniszowie. Niedaleko (10 m) od przystanku autobusowego (naprzeciwko przystanku można zaparkować auto) rozpoczyna się wejście na górę, na którą prowadzą dość strome schody. Na szczęście samo wejście choć strome, nie trwa długo (wydaje mi się, że około 20 minut). Góra Witosza to zaledwie 484 m.n.p.m. i na jej szczycie znajduje się pomnik, nie będący tak naprawdę pomnikiem oraz zapierający dech w piersiach widok na Karkonosze. W szczególności  na Śnieżne Kotły i Karkonoski Padół Śródgórski. Miejsce zdobyło popularność w XVII wieku, kiedy zamieszkiwał je lokalny prorok głoszący przepowiednie, przyciągające tłumy. Wchodząc na szczyt przechodzi się przez urokliwy skalny przesmyk i skalna „bramę”. Wierzcie mi, że o zmroku, ma to swój niebywały urok. Na szczycie znajduje się tez monument poświęcony Otto von Bismarckowi, który nie ostał się już w całości. Kiedyś na jego szczycie zapalano ogień.

Uwagi praktyczne: droga na szczyt zimą może być troszkę śliska, ale to w końcu urok zimy. Można sobie na obuwie założyć takie nakładki antypoślizgowe, wtedy będzie się czuć na śliskich schodach nieco pewniej. Góra jak najbardziej nadaje się do wejścia przez dzieci, które potrafią chodzić, natomiast wejście jest schodami, nie nadaje się do wózków. Jest jeszcze żółty szlak, ale nim nie szłam więc nie wiem jak wygląda. Zimą czas wejścia to ok. 20 min i ze względu na śliskie schody, podobny jest czas zejścia. Natomiast na górze warto spędzić trochę czasu by móc podziwiać te nieziemskie widoki.

Góra Grodna

Góra Grodna to z kolei najwyższy szczyt Wzgórz Łomnickich (506 m.n.p.m.) My doszliśmy na nią żółtym szlakiem od strony Kościoła w Staniszowie (auto zostawiacie pod wejściem na Górę Witosza, nic nie przestawiacie). Mija się Kościół i już bardzo łagodna trasa – żółty szlak) prowadzi na Górę Grodna (jest jeszcze szlak z Sosnówki i z Cieplic przez Marczyce). Nasza trasa prowadziła przez przykryty śnieżnym puchem las. Nie patrzyłam na zegarek, ale myślę, ze wejście zajęło nam w warunkach zimowych około 40 minut. Na szczycie jest zameczek, a w zasadzie odnowione ruiny zameczku księcia Henryka. Ze wzgórza roztacza się też niezapomniany widok na Sosnówkę i inne pobliskie miejscowości (Staniszów, Podgórzyn, Marczyce).

Uwagi praktyczne; wejście na górę, zajęło w warunkach zimowych jakieś 30-40 minut. Trasa prowadzi łagodnie w górę i jak najbardziej przejdą ją dzieci 5 -letnie już na spokojnie. Trasa żółtym szlakiem nadaje się również latem dla wózków dziecięcych z dużymi kołami

Tak więc Górę Witosza i Górę Grodna można połączyć podczas jednej wycieczki i przeznaczyć na nie można jedno popołudnie. Bardzo przyjemnie popołudnie.

moje wejście z lampami naftowymi było zorganizowane przez @Sudecka kraina i polecam Wam serdecznie obserwowanie ich profilu, gdyż maja kilka takich wycieczek w swojej ofercie (koszt tej wyniósł 30 zł).

 

Maria Pertek: Z wykształcenia i doświadczenia zawodowego prawniczka; podróżuje od osiemnastego roku życia, a od kilku lat z dziećmi. Miłośniczka wypraw w nieznane, Laponii i kontaktu z naturą. Od niedawna blogerka.