fbpx

Jak się przygotowywaliśmy do tej wyprawy i co na nią zabraliśmy. Praktyczne info.

Szczepienia i ochrona przed komarami

Nasze dzieci maja komplet szczepień obowiązkowych w Polsce dla ich wieku + są zaszczepione na meningokoki i pneumokoki. Dodatkowo są zaszczepione na WZW typu A oraz dur brzuszny. My dorośli tak samo: odnowiliśmy wszystkie szczepionki, które są obowiązkowe dla dzieci +WZW A i dur brzuszny

Malarone – na obszarach zagrożonych malarią – północ Namibii, w tym Park Narodowy Etosha braliśmy ochronę przeciwmalaryczną w postaci malarone. W Polsce nie można kupić tabletek dla dzieci – są tylko porcje dla dorosłych (trzeba przekroić na pół a w przypadku najmłodszych dzieci na cztery części (!), dlatego realizowaliśmy recepty w Niemczech, do których mamy najbliżej, a gdzie można kupić malarone dla dzieci (1/4 porcji dla dorosłego) więc dzieci brały 1 lub 2 tabletki – zgodnie z tym co zalecił lekarz. Recepty można też realizować online w Niemczech.

Na komary stosujemy tez spray firmy Mugga, który jest też w wersji dla dzieci (mniejsze stężenie DEET)

Ekwipunek

Całe niezbędne wyposażenie samochodu, namiot, materace, śpiwory i kuchnię polową zapewniła nam firma, od której wypożyczyliśmy samochód czyli Bocian Safaris. Wszystko było kompletne, auto w bardzo dobrym stanie, tak samo opony.

Ze sobą zabraliśmy:

– latarki (różne, łącznie kilka sztuk)

– lornetki

– krótkofalówki (mieliśmy też CB radio w aucie)

–  własne foteliki dla dzieci

– ciuchy na chłodne noce, długie spodnie i rękawki, zabudowane buty (nie japonki dla dzieci) ze względu na skorpiony

– apteczka z lekami głównie dla dzieci (tak naprawdę nasza podręczna apteczka to cztery wcale niemałe kosmetyczki plus jeszcze reklamówka acidolacu, który wszyscy braliśmy raz dziennie)

Trasa

Nasza trasa była zaplanowana z góry już pół roku naprzód. Dlaczego? Dla wygody własnej i dzieci zdecydowaliśmy, że tylko część noclegów spędzimy w namiocie na dachu auta. Pozostałe zaś noce (większość) w lodgach. To zaś wymusiło dokładniejszy plan podróży i zabukowanie noclegów naprzód. W przeciwnym wypadku w większości miejsc nie mielibyśmy gdzie spać. We wszystkich hotelach i lodgach do których zajechaliśmy nie było żadnych wolnych pokoi. Rezerwacje pół roku naprzód i tak okazywały się być robione za późno dla wielu wybranych przez nas miejsc.

Noclegi

Te, które pamiętamy do dziś i polecamy (kolejność przypadkowa):

  1. Camping w Spitzkoppe – bardzo mało zorganizowany, ale cudowne położenie pozwoliło nam cieszyć się niczym niezmąconym pięknem krajobrazu i brakiem sąsiadów. Musieliśmy tylko uważać na hieny, mieć ze sobą zapas drewna, jedzenia i picia, gdyż wokół nie było możliwości nabycia (za wyjątkiem drewna, choć to zawsze warto mieć w zapasie)

  1. Fish River Lodge – przepięknie położona lodga nad samym kanionem. Z basenu roztaczał się cudowny widok na Kanion, choć w okresie naszej podróży, tj. maja-czerwca woda była lodowata. Słońce nie było w stanie ogrzać wody w basenie, wychłodzonej przez zerowe temperatury w nocy. Niezapomniane widoki rekompensowały tę stratę

  1. Green Fire Dessert Lodge – położona jakieś 150 km na południe od wydm Sossusvlei zupełnie niepozorna lodga, składająca się bodajże z sześciu pokoi. Prosta architektura wtapiająca się w krajobraz, wspaniała obsługa i bardzo dobre jedzenie. Wokół co chwila przebiegały antylopy kudu

  1. Kapika Lodge – położona na wzgórzu, z zapierającym dech w piersiach widokiem na rzekę Kunene. Piękne wschody i zachody słońca można było obserwować z tarasu basenowego.

  1. Dolomite Camp – jedyna lodga na terenie Etoshy, która w miarę przypadła nam do gustu. Państwowa, co oznaczało w praktyce trochę powolny serwis, ale kto bym się tym przejmował, gdy wokół włóczyły się lwy…

  1. Mushara Bush Camp – położony u stóp (ale na zewnątrz) Etoshy, razem z lodgą i willą tworzy piękny kompleks Mushara Bush. My spaliśmy w bardzo przyjemnym i wygodnym namiocie, nasłuchując głosów życia nocnego w buszu…

Książki o Namibii: Ja polecam książkę Anny i Krzysztofa Kobusów „Namibia.9000 km afrykańskiej przygody” wydaną w 2011 roku. W tym roku Rodzina Kobusów wydała nową książkę, ale nie miałam jeszcze okazji jej nabyć.

Dla dzieci polecam opowieści o dziewczynce wychowanej wśród afrykańskiej natury. Ja mam wydanie anglojęzyczne  „Tippi: my book of Africa”, ale są też polskie wydania opowieści o Tippi (Tippi z Afryki” Alaina Degre.

 

Maria Pertek: Z wykształcenia i doświadczenia zawodowego prawniczka; podróżuje od osiemnastego roku życia, a od kilku lat z dziećmi. Miłośniczka wypraw w nieznane, Laponii i kontaktu z naturą. Od niedawna blogerka.