fbpx

Midsommar, czyli cud miłości, odrodzenia i życia

 

Za nami Boże Ciało, przed nami Noc Kupały, czyli święto słońca i najkrótsza noc w roku. Zwycięstwo światła nad ciemnością. Co roku w różnych miastach Polski ludzie zbierają się i palą ognisko, śpiewają, tańczą, dziewczyny dawnym zwyczajem puszczają wianki na wodzie. Na różne sposoby obecna jest w nas ta tradycja słowiańska. Jednak nie tylko my, Polacy, w nocy z 21 czerwca na 22 czerwca świętujemy życie.

 

„Midsommar” po szwedzku oznacza „środek lata” i przypada, podobnie jak Noc Kupały, na moment letniego przesilenia. Dla Szwedów jest to wielki, szczególny czas, w którym liczą się spotkanie z innymi, różnego rodzaju obrzędy i radość. A tej nie brakuje już w dniu poprzedzającym Midsommar. Szwedzi przygotowują się do niego bardzo solidnie. W tym dniu wcześniej kończą pracę, aby móc jak najszybciej rozpocząć dekorowanie otoczenia – choć tak naprawdę przygotowują się oni tygodniami. Kolorem święta jest dla nich biel i zieleń. Nieodłącznym elementem są również kwiaty. Przystraja się nimi domy, kościoły, samochody, ogrodzenia, podwórka, samych siebie. Wszystko musi być szczególne tej nocy, ponieważ Midsommar to niezwykły dla Szwedów czas.

Midsommar święto miłości do życia

Midsommar to dowód na to, że po długiej ziemie zawsze przychodzi lato, wraca ciepło i słońce. Czuć w nim magię oraz siłę natury. Midsommar jest momentem, w którym człowiek na powrót scala się z przyrodą, mocniej zaznacza, że jest jej częścią. Każdy jej element, nawet najmniejszy ma dla Szwedów niezwykłą moc. A by ją uruchomić, ludzie w tym dniu odprawiają rozmaite obrzędy oraz wróżby. Punktem centralnym spotkań jest wielki, kolorowy słup – przybrany roślinami, wielobarwnymi kwiatami oraz wstążkami. Szwedzi gromadzą się pod nim, śpiewając dawne pieśni, bawiąc się przy tym i tańcząc. Bycie ze sobą, bycie we wspólnocie jest dla nich wówczas najważniejsze. Midsommar jest więc świętem miłości do wszystkiego, co żyje i współdzieli to życie z resztą gromady. Czy istnieje coś bardziej magicznego?

Midsommar podaruj mi męża

Midsommar uważa się również za święto płodności, urodzaju. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie, chociażby w tym, że latem ziemia odradza się, ofiarując nam swoje bogactwa. Umiejętne obchodzenie się z darami, miało gwarantować przetrwanie w niekończące się zimowe wieczory. Tańcząc, ciesząc się sobą i tym, co wokół Szwedzi ładują umysły oraz ciała na kolejny długi rok i długie noce. Wierzy się, że Midsommar to czas uzdrowienia oraz miłosnych (i nie tylko) przepowiedni. Dawniej panny wkładały pod poduszkę bukiet kwiatów, ich moc miała przywołać we śnie przyszłego męża. Tańcząc wokół kwiatowego słupa, ciesząc się sobą i tym, co wokół Szwedzi ładują umysły oraz ciała na kolejny długi rok i długie noce. I robią to do aż do białego rana! Wspomnianą obfitość widać także na szwedzkich stołach. Króluje alkohol i śledzie, ogólnie ryby, które są obowiązkowe w tym dniu (symbolizują życie). Poza tym ziemniaczki z koperkiem i truskawki z bitą śmietaną na deser. Nikomu się nie śpieszy. Ludzie odkładają wszystko na bok, zapominają o troskach. Oczywiście wino i piwo nie pozostają tutaj bez znaczenia 😉 Jednak to uwolnienie miłości do życia, ukochania go w sobie, budowanie wspólnoty (w Midsommar nikt nie powinien być sam) uruchamia czary. Wielką siłę zwyczajnej radości z tego, że się jest.

Maria Pertek: Z wykształcenia i doświadczenia zawodowego prawniczka; podróżuje od osiemnastego roku życia, a od kilku lat z dziećmi. Miłośniczka wypraw w nieznane, Laponii i kontaktu z naturą. Od niedawna blogerka.